• facebook
  • rss
  • Alternatywa dla śmierci

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 22/2016

    dodane 26.05.2016 00:00

    Przychodzi do MOPS-u kobieta, która ma złą sytuację rodzinną i chce w godnych warunkach urodzić dziecko. Na co może liczyć?

    Na to pytanie odpowiada Violetta Kalin, dyrektor świdnickiego Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.

    Pieniądze to nie wszystko

    – Szczególnie dla młodych dziewcząt ciąża jest najczęściej zaskoczeniem. Nie planowały jej, są osamotnione i zagubione. Nie wiedzą, kogo i gdzie poprosić o pomoc. W takiej sytuacji nie powinny obawiać się zgłosić do ośrodka pomocy społecznej, bo jego rolą jest wsparcie rodzica lub przyszłego rodzica, aby to właśnie on mógł wychowywać swoje dziecko – zapewnia Violetta Kalin, a potem wylicza świadczenia przysługujące samotnej mamie. – Przez 52 tygodnie od momentu urodzenia dziecka będzie otrzymywała świadczenie rodzicielskie w wysokości 1 tys. zł miesięcznie. Jeżeli jej dochód nie przekracza 800 zł na osobę, będzie otrzymywała stałe miesięczne świadczenie wychowawcze w wysokości 500 zł. Posiadając niskie dochody, otrzyma także jednorazową zapomogę z tytułu urodzenia dziecka (1 tys. zł), zasiłek rodzinny (89 zł) z jednorazowym dodatkiem z tytułu urodzenia się dziecka (1 tys. zł) oraz dodatek z tytułu samotnego wychowywania dziecka (185 zł) – wylicza. Jednak pieniądze to nie wszystko. – Pracownik socjalny uruchomi też specjalistów, którzy będą zajmować się jej sprawą: otrzyma wsparcie psychologa, terapeuty rodzinnego i prawnika, m.in. w zakresie przygotowania dokumentacji potrzebnej do uzyskania alimentów oraz w innych ważnych sprawach – tłumaczy dyrektorka świdnickiego MOPS.

    Bez domu, bez dziecka

    Przyszłej mamie lub samotnej mamie z dzieckiem, jeśli nie mają gdzie mieszkać, ośrodek opłaci tymczasowy pobyt w domu samotnej matki, do czasu uregulowania sytuacji mieszkaniowej. Kobieta, którą opiekuje się MPOS podczas trwania ciąży, nawet jeśli nie posiada ubezpieczenia zdrowotnego, korzysta z bezpłatnej opieki medycznej. A co wtedy, gdy z jakiegoś powodu dziewczyna nie chce przyjąć dziecka, ale nie chce też poddać się aborcji? – Bezpośrednio po urodzeniu może je pozostawić na oddziale położniczym. W tej sytuacji jest to dla mamy i dla dziecka najbezpieczniejsze rozwiązanie, bo wszystko odbędzie się pod nadzorem specjalistów – wyjaśnia Violetta Kalin. – Przed rozwiązaniem i po urodzeniu dziecka mama, jeśli tylko będzie chciała, może liczyć na wsparcie psychologa. Szpital niezwłocznie powiadomi właściwe służby, że na oddziale pozostawiono dziecko. Tę decyzję przyszła mama może podjąć zarówno przed porodem, jak i bezpośrednio po nim. Do 43 dni od porodu musi jeszcze potwierdzić przed sędzią sądu rodzinnego, że zrzeka się władzy rodzicielskiej i od tego momentu dziecko ma uregulowaną sytuację prawną oraz jest gotowe do adopcji – mówi. Problem w tym, że „matka Pol- ka” takich rzeczy nie robi.

    Szybciej znaczy lepiej

    Stygmatyzacja – piętnowanie za czyny, słowa, postawę. Naznaczanie, żeby poniżyć, odebrać godność, wyśmiać albo obrazić. Sprawa dotyczy krewnych, znajomych i sąsiadów, ale także personelu medycznego, a w końcu także sędziego. – Trudno powiedzieć, jaka jest skala tego zjawiska. Wiadomo jednak, że zarówno w środowisku zamieszkania, jak i w szpitalu matka oddająca dziecko spotyka się z przejawami niezrozumienia, wrogości czy napiętnowania i faktycznie taka postawa może utrudnić jej podjęcie decyzji, która będzie najlepsza dla niej i dla dziecka – odpowiada Krystyna Wróblewska, psycholog. – Wsparcie, w tym konkretna informacja, co i gdzie może zrobić, aby miała przekonanie, że zostawia swoje dziecko w bezpiecznym miejscu i pod opieką właściwych osób, odgrywa tu istotą rolę. Dlatego podczas tegorocznego marszu dla życia i rodziny na ulotkach rozdawanych podczas marszu w kościołach była informacja, kto chętnie zaopiekuje się niechcianym dzieckiem. – Im więcej osób i instytucji wspierających rodziny zna miejsca i formy pomocy, tym większa szansa, że przyszła mama trafi na osobę, która ją zrozumie i właściwie pokieruje – chwalą pomysł pracownicy socjalni. No to może okna życia? W diecezji są dwa: w Kłodzku i w Świdnicy. – Dziecko pozostawione w szpitalu, którego mama w sądzie rodzinnym zrzekła się władzy rodzicielskiej, ma uregulowaną sytuację prawną i może zostać zaadoptowane – mówi Małgorzata Kowalska z Diecezjalnej Specjalistycznej Poradni Rodzinnej w Świdnicy. – Procedura adopcyjna dla dzieci z okien życia wymaga dodatkowych działań i przez to może trwać dłużej. Dziecko przewiezione zostaje do szpitala dla zbadania stanu zdrowia, konieczna jest obserwacja lekarska. Dziecku sąd musi również nadać tożsamość, czyli imię i nazwisko – zastrzega. – Natomiast w szpitalu zarówno rodząca, jak i jej dziecko są objęci specjalistyczną opieką medyczną, co ma szczególne znaczenie, gdy pojawią się komplikacje. Dziecko ma większą szansę urodzić się zdrowe, co zapewnia mu szybką adopcję – dodaje. – Niemniej gdy kobieta boi się stygmatyzacji, bezpiecznie i bez obaw może zostawić dziecko w oknie życia – wyjaśnia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół