• facebook
  • rss
  • W pokorze i niskości swej

    ks. Przemysław Pojasek

    |

    Gość Świdnicki 40/2017

    dodane 05.10.2017 00:00

    Słowa ulubionej pieśni ks. Andrzeja Walowa stały się tematem refleksji o jego życiu. Przytaczający je jego kolega kursowy wyraził nadzieję, że ks. Andrzej ogląda już Boże oblicze w niebie.

    W kościele parafialnym w Wierzbnej odbyły się uroczystości pogrzebowe tamtejszego proboszcza. Mszy św. pogrzebowej przewodniczył bp Ignacy Dec, który w asyście bp. Andrzeja Siemieniewskiego z archidiecezji wrocławskiej, prawie 100 kapłanów i tłumu wiernych pożegnał ks. Andrzeja Walowa i odprowadził ciało na miejsce spoczynku w Jordanowie Śląskim.

    32 lata posługi

    Przypomnijmy, że ks. Andrzej Walów urodził się 19 stycznia 1960 r. w Jordanowie Śląskim w rodzinie chłopskiej. Został ochrzczony 19 lutego 1960 r. w kościele filialnym w Glinicach. Do szkoły podstawowej uczęszczał w Jordanowie Śląskim w latach 1967–1975. Do sakramentu bierzmowania przystąpił w Borowie 10 kwietnia 1975 r. Od drugiej klasy szkoły podstawowej pełnił służbę przy ołtarzu jako ministrant. W 1971 r. rozpoczął kurs organistowski we Wrocławiu, który ukończył w 1976 r. W latach 1975–1979 uczył się w II Liceum Ogólnokształcącym w Dzierżoniowie w klasie o profilu matematyczno-fizycznym, a na katechezę dla młodzieży uczęszczał w Wilkowie Wielkim. Od 1974 r. był organistą w parafii w Ratajnie, natomiast od 1975 r. pełnił posługę organisty w parafii w Księgienicach Wielkich z siedzibą w Wilkowie Wielkim. W 1979 r. ukończył edukację w szkole średniej, zdając egzamin dojrzałości. Następnie wstąpił do Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu, gdzie studiował do 1985 roku. – Spotkaliśmy się 38 lat temu. Przychodząc do seminarium, trzeba było się postarać o śpiewnik kościelny ks. Siedleckiego. Andrzej miał już taki używany śpiewnik, bo znał się na nutach i był organistą na naszym roczniku. Często na nabożeństwach adoracyjnych grał i śpiewał pieśń na podstawie hymnu św. Tomasza „Zbliżam się w pokorze i niskości swej”. Ponieważ grał wszystkie siedem zwrotek, często śmialiśmy się między sobą, że trzeba już iść na nabożeństwo, bo „Waluś gra już pelikana”. W 7. zwrotce tej pieśni są bowiem słowa: „Ty co jak pelikan krwią swą karmisz lud”. Jednak dziś chcę przytoczyć inny fragment: „Pod zasłoną teraz, Jezu, widzę Cię, / Niech pragnienie serca kiedyś spełni się, / Bym oblicze Twoje tam oglądać mógł,/ Gdzie wybranym miejsce przygotował Bóg” – wspominał czasy seminaryjne ks. Ireneusz Alczyk w słowach pożegnania.

    Maryjna służba

    Jako wikariusz ks. Andrzej pracował w parafii pw. MB Pocieszenia w Oławie (1985–1992) i w parafii pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Malczycach (1992–1993). W latach 1993–1998 pełnił natomiast funkcję proboszcza parafii MB Częstochowskiej w Ligocie Małej, a następnie od 1998 r. do 21 września br. był proboszczem parafii pw. Wniebowzięcia NMP w Wierzbnej. W czasie uroczystości pogrzebowych bp Ignacy Dec zauważył, że wszystkie parafie, w których pracował ks. Andrzej, miały wezwania maryjne. – Niech Maryja, którą miłowałeś na drogach ziemskiego życia, którą odnalazłeś we wszystkich parafiach twojego kapłaństwa, zaprowadzi cię do nieba, gdzie sama została wniebowzięta, o czym przypomina wezwanie ostatniej twojej parafii – mówił. Głos zabrali także przedstawiciele: Kapituły Kolegiackiej Matki Bożej Bolesnej i Świętych Aniołów Stróżów w Wałbrzychu, parlamentarzystów, samorządowców, wspólnoty parafialnej i rodzinnej parafii. Ksiądz Wiesław Rusin przypomniał, że również kapituła, której zmarły kapłan został w 2013 r. kanonikiem honorowym, jest pod wezwaniem Matki Bożej Bolesnej. Przedstawiciele lokalnych władz i mieszkańców parafii wspominali natomiast współpracę, którą w remontach kościoła i prowadzeniu duszpasterstwa ks. Walów chętnie podejmował. – Wiele rzeczy zostało już zrobione przez te lata twojej pracy. Planowaliśmy też kolejne: wizytację bp. Ignacego, zabezpieczenie kościoła przed pękaniem, wymianę ławek czy odnowienie ołtarza głównego, a na koniec malowanie świątyni. Pan Bóg jednak postanowił inaczej – mówił Robert Jagła.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół