• facebook
  • rss
  • Wiedzą, co jest ważne

    Ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 29/2012

    dodane 19.07.2012 00:45

    Złożona administracyjna przynależność nie może komplikować spraw duchowych.

    Po wojnie przyjechali tu Polacy z różnych stron kraju. Byli zbyt młodzi, żeby walczyć o zachowanie rodzinnych tradycji, byli zbyt zbuntowani, aby dać się prowadzić starszym, byli też pod czujną strażą reżimu, dla którego „Ziemie Odzyskane” stały się polem do eksperymentów z tworzeniem socjalistycznego człowieka. Tutejsze PGR-y miały być wzorcowym przykładem sukcesów ustroju komunistycznego. Stało się inaczej.

    Mamy wspólne korzenie

    Kościół od samego początku był dla osiedleńców przestrzenią, w której różnorodność mogła owocować nową jakością. Zderzenie różnych tradycji zmusiło duszpasterzy do szukania kompromisów albo tworzenia całkiem nowych form pobożności. Dzisiaj nikt już tego nie zauważa, ale jeszcze 30 lat temu w każdym kościele regionu panowały inne zwyczaje liturgiczne, śpiewano pieśni na całkiem niepodobne do siebie melodie i obchodzono święta kościelne według odmiennych tradycji.

    – Po tamtych czasach nie zostało już zbyt wiele – przekonuje Zdzisław Zaliński z Wiadrowa (jednego z trzech kościołów filialnych parafii Kwietniki), członek tutejszej rady parafialnej. – Ludzie wolą, gdy wszędzie jest tak samo, bo to ułatwia uczestniczenie w modlitwach. Przy dzisiejszej mobilności, o wiele częściej niż kiedykolwiek wcześniej, całkiem świadomie i według potrzeby korzystamy z okolicznych kościołów zarówno w parafii, jak i po sąsiedzku, oczywiście wtedy, gdy zachodzi taka potrzeba – zaznacza. Bo jednak mieszkańcy są bardzo związani ze swoim kościołem. Dbają o jego wygląd, organizują zbiórki na kolejne inwestycje i potrafią być dumni z tego, co udaje się odnowić, wyremontować albo zakupić. – W kościele czuje się ciągłość pokoleń, łatwo jest rozumieć siebie i czerpać z tego, co zostawili nam rodzice i dziadkowie – dodaje.

    Solidarni i samodzielni

    Chciałoby się powiedzieć, że parafia jest typową wspólnotą regionu. Jednak niewiele parafii w diecezji ma tak specyficzny układ administracyjny. A wszystko przez bliskość granic: diecezji, powiatu i dekanatu. Zatem parafia należy do powiatu jaworskiego, do granicy diecezji jest zaledwie 2 km, gmina Paszowice jest także w sąsiedniej diecezji, a dziekan urzęduje w Bolkowie. Poza tym Szkoła Podstawowa znajduje się w Pogwizdowie, a Gimnazjum w Wiadrowie, natomiast siedziba parafii jest jedną z mniejszych wiosek należących do wspólnoty i posiadającej świątynię. Ciekawostką jest też fakt, że Celów to wioska z 12 numerami, a Siedmica tylko z pięcioma. Wszyscy razem spotykają się raz w roku – podczas Triduum Paschalnego. – Ważnym miejscem jednoczenia wspólnoty jest szkoła – mówi Małgorzata Sozańska, katechetka. – Sto procent uczniów uczęszcza na katechezę. Widzę, że w kwestii wiary wiele wynoszą z domów. Trudno się dziwić, skoro prawie 50 proc. mieszkańców regularnie uczestniczy w niedzielnej Mszy św. – podkreśla. Niemniej wszyscy mieszkańcy niepokoją się zapaścią demograficzną. Wsie się starzeją, bo młodzi nie widzą perspektyw i wyjeżdżają. Ci, co zostają, organizują się nie tylko przy kościele. W regionie znane i lubiane są miejscowe zespoły ludowe Kukułeczki i Wiadrowianie, a dla wszystkich potrzebujących wielką pomocą są strażacy z OSP.

    Zdaniem proboszcza

    – Jako duszpasterz bardzo cenię sobie samodzielność i inicjatywę moich parafian. Rady, które działają przy kościołach, cieszą się dużym zaufaniem mieszkańców. Ważne jest dla mnie także to, że mamy bardzo klarowny system finansowania prac prowadzonych w świątyniach. To sprawia, że umacnia się zaufanie w całej wspólnocie. Panu Bogu nasza parafia musi się podobać (śmiech), ponieważ mimo pięknego położenia, jesteśmy zagrożeni podtopieniami, a jednak nie dochodzi do nich. Wierni niejednokrotnie słyszą o nawałnicach tuż obok, a za oknem nie widzą powodów do niepokoju. Żarliwa modlitwa jest wysłuchiwana. Moje kapłaństwo dojrzewa więc wśród ludzi, którzy nie lubią dyskutować z tym, co jest fundamentem i nadaje prawdziwy sens życiu. To bez wątpienia odkrywa głębię kapłańskiego życia i zachęca do gorliwej pracy dla królestwa Bożego. Dziękuję moim parafianom za szacunek, jakim mnie darzą i życzliwość, na którą zawsze mogę liczyć. Ks. Marek Kruk Rocznik 1969, święcony w 1994 r.; wikariusz w Górze Śląskiej, Dzierżoniowie, Świebodzicach i Żarowie. Proboszcz od 2009 roku.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół