• facebook
  • rss
  • Siła żywotności

    dodane 13.09.2012 00:15

    O zakonnym rytmie dnia, pierwszych wrażeniach i zadaniach czekających zakonnego proboszcza mówi o. Samuel Paweł Pacholski.

    Ks. Roman Tomaszczuk: Czym będzie się wyróżniać zakonna parafia? Wielu mieszkańców ma szczególne co do Was, paulinów, oczekiwania.

    O. Samuel Paweł Pacholski: – Najpierw chcemy kontynuować to, co do tej pory udało się wypracować w parafii. Przed nami duszpasterzowali tu gorliwi kapłani, dlatego zauważamy wiele dobrych inicjatyw, które będziemy rozwijać. Niemniej tam, gdzie pracują zakonnicy, tam starają się przeszczepić wiernym także charakterystyczny dla siebie rys duchowości.

    Zatem – kim jesteście?

    – Naszym charyzmatem jest szerzenie kultu Maryi, szczególnie w znaku Jasnogórskiej Królowej oraz posługa sakramentalnego pojednania. Tak jest dzisiaj, choć na początku, a zakon liczy sobie 704 lata, byliśmy pustelnikami, stąd patron: św. Paweł Pierwszy Pustelnik. Potem, gdy w XVI wieku na Węgrzech, skąd się wywodzimy, zakon został właściwie doszczętnie zniszczony, ocalał przede wszystkim w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Wtedy też pierwotny charyzmat połączył się z charyzmatem sprawowania opieki nad sanktuariami, ponieważ głównym klasztorem w prowincji polskiej była Jasna Góra. Potwierdził to w bardzo wyjątkowy sposób Jan Paweł II, który gdy w 1979 r. nawiedzał Jasną Górę, zobowiązał nas, paulinów, do odczytania na nowo naszego charyzmatu właśnie w perspektywie tego sanktuarium.

    Jest Was czterech…

    – Najmłodszy z nas to o. Piotr Łoza, który dojechał do nas z Jasnej Góry (będzie m.in. katechetą w Zespole Szkół nr 1 w Świdnicy). O. Grzegorz Krzyżowski pracował ostatnio w naszym sanktuarium rodzin w Leśniowie, gdzie mieści się także nasz dom nowicjacki. O. Dominik Partyka pracował w klasztorze w Ostrawie, w Czechach i…

    Ojciec Samuel, który jest zarówno przełożonym klasztoru, jak i proboszczem parafii. Co więcej, jest to pierwsze doświadczenie na takich urzędach.

    – Rzeczywiście. Jestem kapłanem od trzynastu lat. Przez ostatni rok pracowałem w Łukęcinie, w naszym domu rekolekcyjnym, a wcześniej w Warszawie, w Toruniu i na Jasnej Górze. Moja rola tutaj jest dla mnie nowym doświadczeniem. Zawsze na początku jestem ostrożnym optymistą, jednak już teraz z wielu stron, zarówno świeckich, jak i duchownych (swoich współbraci, księdza biskupa i duchowieństwa diecezjalnego), otrzymujemy mocne sygnały wsparcia i życzliwości, co bardzo buduje i napawa otuchą.

    Inicjatywy paulińskie… czyżby Apel Jasnogórski?

    – Najpierw Nowenna do Matki Boskiej Jasnogórskiej. Zapraszamy w soboty na 18.00, po nabożeństwie Msza św. Poza tym posługa w konfesjonale. Prosił nas także o nią ksiądz biskup, dlatego na razie u nas dwie godziny tygodniowo i podczas każdej Mszy św., a potem ocenimy, jakie są potrzeby i nasze możliwości. Oczywiście włączymy się także w grafik stałego konfesjonału w katedrze. Z tego, co wiem, ma być on uruchomiony od października.

    Parafia już jest, ale na czym polega organizacja klasztoru?

    – Każdy klasztor zgodnie z naszą regułą musi być objęty klauzurą, czyli miejscem, gdzie nie mają wstępu świeccy. Ponieważ w obrębie klauzury musi znajdować się kaplica, w tej chwili jej przygotowanie jest naszym priorytetem. Mamy to szczęście, że w naszym obiekcie kiedyś istniał klasztor, więc to zadanie mamy ułatwione.

    Czy zakonny tryb życia będzie odczuwalny przez parafian?

    – Będziemy jedynie trudniej dostępni w godzinach wspólnych, zakonnych modlitw; poza tym nasze życie zakonne dostosujemy do rytmu życia parafii, więc nie będzie to dla wiernych zbyt uciążliwe. Modlitwy zaczynamy o 6.15 (na razie odbywają się w kaplicy MB Częstochowskiej, więc można dołączyć do naszej liturgii godzin), potem po obiedzie i wieczorem, o 18.00, mamy wspólne nieszpory.

    Nowy klasztor to szansa dla zakonu?

    – Bez wątpienia. Szansa i radość. Nowa placówka świadczy bowiem o żywotności zakonu, ale i o owocności naszej posługi, bo zaproszenie biskupa do diecezji, gdzie nas nie było, tak właśnie odczytujemy. Wiedzieliśmy, że od początku istnienia diecezji bp Ignacy Dec chciał nas zaprosić do Świdnicy, czekał jednak na stosowny moment, który przyszedł akurat teraz.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół