• facebook
  • rss
  • Za Jezusem w góry

    ks. Przemysław Pojasek

    |

    Gość Świdnicki 15/2017

    dodane 13.04.2017 00:00

    Wędrowanie nocą? Czy oni powariowali? Czy nie wystarczy pójść na normalną Drogę Krzyżową? Takie pytania zadawali sobie wszyscy, widząc tych zapaleńców. Oni jednak wiedzieli, po co idą.

    Na oficjalnej stronie EDK w rejonie diecezji świdnickiej widnieją trzy miejsca: Szczytna, Ząbkowice Śląskie i Bielawa. Stąd bowiem grupa naśladowców Jezusa wyruszała w tym roku nocą przez góry w Ekstremalną Drogę Krzyżową. Dlaczego zdecydowali się na taki wyczyn?

    „Wszystko zaczęło się od tego, że jako chłopak chodziłem do kościoła na nabożeństwa Drogi Krzyżowej, bo mnie »wysyłały« tam moja mama i babcia. Później chodziłem z obowiązku jako ministrant. Tych nabożeństw było wiele w moim życiu, niektóre przygotowywałem, w innych brałem tylko udział. Były to bardzo różnorodne nabożeństwa, inscenizacje, dróżki kalwaryjskie, rekolekcyjne Drogi Krzyżowe, w różnych sanktuariach, a nawet na Via Dolorosa w Jerozolimie. Po co mi Ekstremalna Droga Krzyżowa? Bo to jest całkiem coś innego? Niby i tak jest w tym szaleństwie coś szczególnego, lecz nic nowego dla mnie. Już kilka nocy w moim życiu spędziłem w górach i lasach, nawet w samotności. Poza tym wyraźnie potrafię odróżnić turystykę od przeżycia duchowego, jak i też łączyć je z sobą. Co więc mnie pociąga w tym? Jest jeden szczególny motyw, który chcę abyś i Ty przemyślał. Znając ewangeliczny życiorys Pana, wiemy dobrze, że On często spędzał całą noc na modlitwie w górach. Było tak przed wybraniem apostołów z grona uczniów stojących u podnóża góry. Po nocnej modlitwie Jezus wzywał na górę tych, których wybrał do czegoś, czego oni wtedy nie mogli spodziewać się. Noc na modlitwie była po cudownym rozmnożeniu chleba na pustkowiu. Wtedy to Jezus odsunął się od entuzjastycznie nastawionego tłumu, odesłał apostołów, sam poszedł w góry Galilei modlić się, a w nocy przybył do uczniów chodząc po wodzie Jeziora Galilejskiego. Tych nocy spędzonych właśnie na modlitwie i w górach było więcej” – napisał Andrzej na facebookowym profilu EDK ze Szczytnej na Zieleniec.

    Niosąc brzemię

    W Bielawie trasy były dwie: do Barda i do Wambierzyc. Konrad ma 18 lat i już drugi rok uczestniczy w tej ekstremalnej wędrówce. W ubiegłym roku niemal źle się dla niego skończyła. – Na pewnym etapie drogi chciałem już wracać do domu, ale osoby, które były ze mną, pomogły mi pokonać moje słabości. Zmęczenie, które towarzyszyło mi niemal od początku, nie ustało do końca. Ale było to ogromnym doświadczeniem pójścia za Jezusem w trudnych warunkach – wspomina. Adam z kolei idzie na EDK, dziękując Bogu za drugie życie, za kolejną szansę. Jest też Daniel, ma 39 lat i mieszka w Bielawie. Poszedł na Drogę po raz drugi. Po co? Żeby stawiać sobie ekstremalne wyzwania w życiu katolickiego mężczyzny, który chce iść tą trudną ścieżką do Boga. Postanowienia, które miał na Wielki Post, wpisują się w to wyzwanie, jakim jest EDK. – Jestem człowiekiem wierzącym, więc jest oczywiste, że na EDK do Wambierzyc wyruszam z intencjami. To one mnie niosą po drodze. Dlaczego wybrałem tę trasę? Chcę odwiedzić Maryję Królową Rodzin w Wambierzycach, bo ona łączy się istotnie z intencjami, jakie niosę, a są to głównie intencje za pokój w rodzinach i jedność. Szczególnie moja rodzina tego potrzebuje. Ufam, że zanosząc Maryi intencje mojej rodziny, kieruję się do najlepszej orędowniczki – tłumaczy.

    Służąc innym

    Nie wszyscy mogą jednak wyruszyć w drogę. Agnieszka przygodę z EDK zaczęła w tym roku, gdy bardziej zbliżyła się do Kościoła. Postanowiła, że poświęci Bogu trochę więcej czasu. Nie tylko przychodząc do niego, gdy czegoś potrzebuje, ale również w modlitwie i zaangażowaniu w Kościele. – To moja pierwsza misja, jaką podjęłam. Choć niestety nie mogę przejść żadnej z tegorocznych tras, to za rok jak Bóg da, będę wyruszać z innymi pielgrzymami. Jestem Mu to winna – dodaje. Chce podziękować za wiele spraw. Jedną z nich jest wyzdrowienie siostrzeńca z poważnej choroby. W Sztabie EDK jestem wśród swoich, między osobami, które myślą i mówią o Bogu – opowiada Agnieszka. Łącznie z Bielawie wyruszyło na EDK 250 osób, ze Szczytnej – około 70, a z Ząbkowicach Śląskich – około 40. Nie wszystkim udało się dojść do celu, za to wszyscy mogli przez chwilę pójść za Jezusem w prawdziwie ekstremalnej drodze na krzyż.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół